Rowerem po spełnienie życzeń

Rowerowy szlak Soławy (Saaleradweg) – dziki i romantyczny

Taras w chmurach niczym złota rybka, chillout nad rzeką i nocleg w kultowej przyczepie kempingowej – tak można wypoczywać! Wystarczy ruszyć rowerem brzegiem Soławy.

Czego by tu sobie życzyć? Pokoju na świecie? Cappuccino i ciasta z kruszonką? A może pysznej turyńskiej kiełbaski z solidną porcją musztardy? Nowego samochodu, domu, jachtu? Czy po prostu dwóch dni pełnych słońca? Żeby mieć więcej pieniędzy czy jednak więcej czasu? Na pewno zdrowia – to najważniejsze, co do tego nie ma dwóch zdań.

Podczas pchania roweru pod górę rozmyślanie nad życzeniami przychodzi łatwiej – a na ostatnim odcinku drogi z doliny Soławy do zamku Leuchtenburg trzeba już pchać całkiem spory kawałek. Zamek króluje na skale nad miasteczkiem Kahla i jest krótkim, ale wartym odwiedzenia przystankiem na naszej rowerowej trasie brzegiem Soławy. Tutejsza wystawa „Światy Porcelany” w pomysłowy sposób opowiada historię „białego złota”, które przez stulecia kształtowało Turyngię. Na dole, w dolinie, fabryka porcelany w Kahla wciąż produkuje te eleganckie zastawy, a tu na górze, w historycznych murach starego zamku, czeka kilka wiążących się z tym przedmiotów określanych przymiotnikami z przedrostkiem „naj”, na przykład największy wazon świata. Jest też interaktywna część wystawy dla dzieci, w ramach której mogą one samodzielnie mieszać składniki porcelany, jest archiwum życzeń, skryptorium i wreszcie taras w chmurach, gdzie w szczególny sposób wyrażamy nasze życzenia – taka mała „manufaktura” ich wypowiadania, aby się spełniły.

Przed wejściem do skryptorium wita nas cytat z Goethego – jak zwykle mądry i w punkt: „Nasze życzenia są przeczuciami zdolności, które w nas drzemią, zwiastunami tego, czego będziemy w stanie dokonać (…)”.

A jak to się tutaj odbywa? Wyobraźcie sobie, że w zamkowych podziemiach leży góra białych talerzy. Obok stoją trzy kabiny, przypominające nieco te w lokalach wyborczych. Można zasłonić kotarę i ukryć się przed ciekawskimi spojrzeniami. W środku panuje półmrok, rozświetlany jedynie świecącym od góry światłem ultrafioletowym. Chwytasz specjalny mazak, którego ślad widać tylko tutaj, i piszesz na talerzu swoje najskrytsze życzenie.

Następnie wychodzisz na światło dzienne. Tam talerz znów jest śnieżnobiały, nikt nie odczyta Twojej tajemnicy. Idziesz na taras życzeń, wystający jak molo daleko poza mury zamku, wysoko nad doliną. Trzymasz talerz, myślisz intensywnie o marzeniu i... rzucasz! Talerz z hukiem roztrzaskuje się o stertę porcelany głęboko w dole. A jak wiadomo – stłuczona porcelana przynosi szczęście. Teraz już nic nie może się nie udać!

Jedziemy dalej szlakiem Soławy. Naszą dzisiejszą trasę (54 km) zaczęliśmy rano w Rudolstadt, a chcemy skończyć ją w Jenie, tętniącym życiem mieście studenckim nad Soławą. Teoretycznie to tylko 3 godziny pedałowania, ale my włączamy wolniejszy tryb: zaplanowaliśmy spacery, wizytę w muzeum, tu i ówdzie jakąś przerwę na kawę. Pierwszy taki przystanek robimy od razu w Rudolstadt. Nad rynkiem góruje żółty zamek Heidecksburg – najwspanialsza XVIII-wieczna barokowa rezydencja Turyngii. Przez cały rok można tam podziwiać ciekawe ekspozycje, m.in. wystawę stałą „Rococo en miniature”, pokazującą wykonane z ogromną precyzją miniaturowe zamki w skali 1:50. Jest tu również galeria obrazów i porcelany oraz Muzeum Historii Naturalnej.

Łączna długość szlaku Soławy to ponad 403 kilometry – od źródeł w górach Fichtelgebirge aż po ujście rzeki do Łaby. Jego najdłuższa i najpiękniejsza część prowadzi właśnie przez Turyngię z jej różnorodnymi krajobrazami. Początkowo przez region Turyńskich Gór Łupkowych / Górnej Soławy, gdzie trasa jest naprawdę wymagająca, pełna podjazdów, które potrafią dać spory wycisk. To trasa idealna dla sportowców i użytkowników rowerów elektrycznych. Po drodze mija się zbiorniki zaporowe Soławy i ładne miasteczka, takie jak Blankenberg czy Saalfeld. Od Saalfeld jest już łatwiej i trasa staje się przyjazna dla rodzin, choć małe podjazdy wciąż mogą się zdarzyć, ale to nic w porównaniu z obszarem Górnej Soławy.

Zamek Leuchtenburg widać z daleka już od dłuższego czasu, szczególnie w okolicach Orlamünde, tam, gdzie szlak prowadzi przez płaskowyż na drugą stronę Soławy. Tuż przed miastem Kahla czeka stromy zjazd prosto nad brzeg rzeki. To idealne miejsce na odpoczynek na przystani dla kajakarzy.

Szlak jest na całej długości świetnie oznakowany. Prowadzi specjalnymi ścieżkami rowerowymi z dala od ruchliwych dróg samochodowych lub małymi, bocznymi drogami przez pola, lasy i nieduże wioski, co słychać już w ich nazwach: Kleinkrossen, Kleineutersdorf. Dzisiaj rzadko oglądamy Soławę z bliska, choć przebłyskuje często przez zarośla i drzewa. Jest pełnia lata – co widać, słychać i czuć.

Szybko przekonujemy się, że Jena to nie tylko miasto studentów i ośrodek przemysłu, ale też oaza zieleni. Jadąc wzdłuż Soławy z wieloma idyllicznymi nadbrzeżnymi zakątkami, dojeżdżamy do zielonego serca miasta – parku Paradies. W barze przy plaży „Strand 22” odpoczywamy we wspaniałej atmosferze. Panuje tu prawdziwie letni chillout. Kilka osób gra na gitarach, ktoś grilluje, słychać rozmowy i śmiech. Aż się prosi odpocząć tu przy kawie i ciastku albo po prostu zamoczyć stopy w rzece, wpatrując się w górujący nad miastem wieżowiec Jentower.

Do celu mamy już dzisiaj niedaleko, wybieramy się na kemping przy basenie Ostbad. To chyba najbardziej oryginalny nocleg w mieście – Airstream-Hotel Jena. Śpi się tu w fachowo i z miłością odrestaurowanych, kultowych amerykańskich przyczepach. Sam kemping jest już wart odwiedzenia. Może nie ma zbyt wielu udogodnień, ale rozpościera się stąd piękny widok na górę Jenzig, zwaną przez mieszkańców Jeny ich górą „domową”. Warto też wspomnieć o gospodarzach kempingu – to ludzie z pasją, czarujący i serdeczni.

A co robimy dziś wieczorem? Może odwiedzimy Jentower, aby popatrzeć na miasto z góry, a potem skoczymy do którejś restauracji lub baru na gwarnej uliczce Wagnergasse? Albo po prostu weźmiemy turyńskie kiełbaski na wynos i poleżymy w spokoju na tarasie naszej przyczepy Airstream? Ciekawe, które z tych życzeń uda się jeszcze dziś spełnić? www.saaleradweg.de

ROWEROWY SZLAK SOŁAWY (SAALERADWEG) – DZIKI I ROMANTYCZNY
Cała trasa rowerowa ma długość 403 km i prowadzi od źródła rzeki w górach Fichtelgebirge aż do jej ujścia do Łaby w Barby koła Magdeburga. Na długości 180 km szlak biegnie przez Turyngię. Największe atrakcje po drodze to na przykład zamek Burgk, Groty Wróżek w Saalfeld, „Światy Porcelany” na zamku Leuchtenburg, Planetarium Zeissa w Jenie i zamki w Dornburgu.

 

Zdjęcie na okładce: ©Florian Trykowski, Thüringer Tourismus GmbH 

Dostępność


Podobał się wam ten artykuł?

zielgruppe_sehnsucht, landingpage_natur, landingpage_geheimtipp, abkuehlung
Downloads

To też może was zainteresować: