To będzie najlepszy wybór! Niezależnie od tego, czy szukasz spokoju w naturze, miejskiego zgiełku, chcesz spędzić urlop z rodziną, marzysz o kempingu na zielonej trawie, historycznej przygodzie czy też tradycyjnym leniuchowaniu. W Turyngii znajdziesz najlepsze lokalizacje, idealnie dostosowane do potrzeb każdej osoby.
Wędrówki z widokami aż po horyzont
Szlak SaaleHorizontale
Także cel etapu z pierwszego dnia leży na styku tych dwóch światów: to schronisko Jenzighaus. Z tarasu widokowego wzrok szybuje nad dachami Jeny, ale na tyłach regionalnej restauracji zaczyna się już las. Dostać się tu nie jest łatwo. Trzeba albo iść szlakiem SaaleHorizontale, albo maszerować z miasta piechotą dobre 30 minut. Samochodem mało kto ryzykuje wjazd. „Na ciasnych zakrętach ludzie boją się o swoje auta” – mówi Annette Goldstein, menadżerka restauracji. „Jest tylko jeden taksówkarz, który ma odwagę tu wjeżdżać”. No i oczywiście osoby pracujące w restauracji, ale one znają sposoby radzenia sobie z tymi zdradliwymi serpentynami.
Wyeksponowane, a jednak odosobnione położenie sprawia, że Jenzighaus jest doskonałym miejscem, gdzie można uciec od cywilizacji, odnaleźć spokój i pożegnać troski. Przez długi czas to miejsce na charakterystycznym grzbiecie góry było jednak zapomniane i zamknięte. Dopiero zimą 2011 roku szef pani Annette otworzył schronisko na nowo. Teraz na stół wjeżdża ziołowa pieczeń z turyńskimi kluskami, a obok ląduje szklanka piwa Apoldaer Glockenpils. Całe szczęście, że łóżko dla zmęczonego wędrowca jest tuż obok – na piętrze czekają cztery przytulne pokoje dwuosobowe.
Bieg Soławy i książęcy blask
Śniadanie o ósmej. Na pokonanie 25 kilometrów do zamków w Dornburgu, które są celem naszej wędrówki podczas tego weekendu, potrzebujemy paru dobrych godzin. Tym bardziej że szlak SaaleHorizontale w niektórych momentach z trasy „horyzontalnej” zmienia się w krótką, ale intensywną „wertykalną”. Najpierw jednak schodzimy przez bukowy las do Laasan – malowniczej wsi, której założenie ma historyczny charakter tzw. „ślepej ulicówki”, z ładnym ratuszem z muru pruskiego. Jena zniknęła nam za wzgórzami. Fale rozległych łąk układają się miękko między gęstymi lasami. Mijamy Beutnitz, potem łąkowe sady, aż docieramy do skalistego jaru Zietschgrund i wchodzimy do lasu Tautenburger Wald.
Ciepło słońca przebija przez liście buków, kroki stają się automatyczne, nogi przestają boleć, myśli swobodnie płyną, włączył nam się ten wspaniały „flow” wędrowania. I wtedy nagle widzimy je, pojawiają się przed nami jak na tacy – zawieszone 90 metrów nad doliną Soławy – zamki w Dornburgu. Na wschodzie zamek renesansowy, gdzie często bywał Goethe; na zachodzie Stary Zamek (Altes Schloss), siedziba sprawowania władzy cesarskiej przez Ottona I; a w samym środku, przyciągający wzrok zamek rokokowy, w którym prezentowana jest między innymi dworska kultura stołu. Cztery hektary parków i ogrodów, zaprojektowanych na wzór angielski i francuski, łączą te trzy budowle w majestatyczną całość.
Tymczasem zrobiło się późno. Wieczorne słońce zanurza ten krajobraz w ciepłym świetle, a pergole różane i cieniste alejki wokół zamków w Dornburgu rzucają długie cienie – poczuliśmy się romantycznie.
Mając w nogach cały dzień drogi, siadamy na murku przed zamkami. Pod nami świeża zieleń winnic, a dalej widać drogę, którą dziś pokonaliśmy: ruiny zamku Kunitzburg, schronisko Jenzighaus, wieża Fuchsturm, taras Sophienterrasse, zakola Soławy. Gdzieś tam, na horyzoncie, lśni wieżowiec JenTower, a w mglistym już świetle majaczy Jena. Natura powoli nas wypuszcza, powoli wraca cywilizacja.
ZRÓWNOWAŻONY ROZWÓJ NA SZLAKU SAALEHORIZONTAL
Zdjęcie na okładce: Andreas Weise, Thüringer Tourismus GmbH
Dostępność
Podobał się wam ten artykuł?
To też może was zainteresować:




