To będzie najlepszy wybór! Niezależnie od tego, czy szukasz spokoju w naturze, miejskiego zgiełku, chcesz spędzić urlop z rodziną, marzysz o kempingu na zielonej trawie, historycznej przygodzie czy też tradycyjnym leniuchowaniu. W Turyngii znajdziesz najlepsze lokalizacje, idealnie dostosowane do potrzeb każdej osoby.
W drogę przez zielone serce regionu
Szlak rowerowy Rennsteig
Na trasie z profesjonalistą
Pod szerokimi oponami chrzęści żwir, a kręty leśny dukt wspina się pod górę. Po prawej stronie drzewa iglaste i porośnięte mchem zbocza, po lewej – głęboka, dzika puszcza. Jedziemy właśnie szlakiem rowerowym Rennsteig. Towarzyszy nam ktoś, kto zna tutaj każdy zakątek, każdy piękny widok – a w razie potrzeby – również każdy skrót: Ronald Unger. Szczupły, wysportowany mężczyzna z wąsami i imponującymi łydkami, które nieomylnie wskazują na codzienne wytrzymałościowe eskapady rowerowe.
Trener outdoorowy i przewodnik rowerowy z entuzjazmem opowiada o Lesie Turyńskim: „Przyroda w tym miejscu zapewnia z jednej strony spokój, a z drugiej – wszystko to, czego szukają rowerzyści górscy – trasy turystyczne, zjazdowe i freeride’owe. Są tu szlaki na przejażdżki rodzinne z małymi dziećmi, ale też 190-kilometrowa trasa dla długodystansowców – u nas znajdziesz wszystko”. Unger jest przewodnikiem wycieczek po Lesie Turyńskim, trwających od jednego do nawet kilku dni. Już jako dziecko brał udział w wyścigach kolarskich, a później przesiadł się na rower górski. Od kilku lat zawodowo zajmuje się swoją pasją – i wyraźnie widać, że sprawia mu to satysfakcję. „Kolarstwo górskie to sportowa miłość mojego życia” – mówi.
Tu wszystko kręci się wokół sportu
Nasza trasa prowadzi z Oberhofu przez Großer Beerberg, Schmiedefeld, Neustadt i Masserberg aż do Neuhaus am Rennweg. Pod koniec dnia będziemy mieć za sobą około 60 kilometrów trasy i prawie 800 metrów przewyższenia. Wyruszamy z Oberhofu, niemieckiego ośrodka sportów zimowych, jednego z najczęściej odwiedzanych miejsc w Turyngii. W 1931 roku ten uzdrowiskowy kurort po raz pierwszy stał się gospodarzem mistrzostw świata w kombinacji norweskiej i bobslejowych dwójkach. Pierwsza skocznia narciarska pochodzi z 1906 roku, a w 1973 roku po raz pierwszy odbyły się mistrzostwa świata w saneczkarstwie na torze ukończonym w 1971 roku.
Stale z górki i pod górkę
Trasa Rennsteig to nasz motyw przewodni, a odcinek do Neuhaus to nieustanna przeplatanka zjazdów i podjazdów. Już na samym początku docieramy do najwyższego punktu – Großer Beerberg. Kilkaset metrów dalej natrafiamy na wieżę przy Plänckners Aussicht, skąd roztacza się rozległy widok na południe, aż po przedgórze Rhön. Od tego miejsca jedziemy w dół, „ale wyłącznie matematycznie”, jak mówi Ronald. Na ścieżkach poprzecinanych korzeniami mocno trzęsie rowerami. W innych miejscach śliski żwir zmusza nas do maksymalnej koncentracji. Dłoń cały czas na hamulcu precyzyjnie kontroluje prędkość. Niełatwo jednak skupić wzrok wyłącznie na drodze, bo otaczające krajobrazy nieustannie przyciągają uwagę.
Trasa prowadzi przez Rezerwat Biosfery UNESCO Vessertal-Las Turyński. Ta unikalna mozaika torfowisk wysokich, górskich hal i lasów jest chronionym siedliskiem i ostoją dla ponad 1000 gatunków roślin i 2500 gatunków zwierząt. Po drodze często robimy sobie małe wypady poza główny szlak – pierwszy z nich wiedzie na Schneekopf, drugi najwyższy szczyt Lasu Turyńskiego o wysokości 978 metrów. Kto pokona 126 stopni prowadzących na wieżę widokową, zostanie nagrodzony zapierającą dech w piersiach panoramą. Tuż przed metą również robimy mały objazd: oto miejscowość Lauscha, znanej ze sztuki dmuchania szkła i narodzin pierwszej bombki choinkowej.
Obszar zamknięty w bajkowym lesie
W przeszłości Rennsteig służył jako skrót dla gońców i posłańców. Szlak biegnący grzbietami górskimi, z dala od miejscowości, znacznie skracał drogę, ale też uniemożliwiał kurierom ociąganie się w podróży czy zdradzanie tajnych informacji w przydrożnych gospodach. Od zawsze była to droga graniczna – dziś, w swojej południowej części, oddziela Turyngię od Bawarii. W czasach podzielonych Niemiec nie można było pokonać jej w całości – szlak aż w sześciu miejscach przecinał granicę. Dziś rowerzyści przejeżdżają przez spokojne, sielankowe krajobrazy, podążając śladami historii dawnego podziału Niemiec.
„Rennsteig wraz z gęstą siecią okolicznych szlaków dają miłośnikom kolarstwa górskiego to, za czym tak tęsknią i co staje się coraz większą rzadkością: całkowitą swobodę jazdy” – mówi Ronald Unger, wyjaśniając tym samym, dlaczego po drodze spotykamy tak wielu podobnych do nas pasjonatów. „Tutaj wciąż można poczuć zew przygody i dzikiej natury – nawet jeśli do najbliższego schroniska czy supermarketu nie jest przesadnie daleko”. Mimo dobrej kondycji w pewnym momencie zaczynamy odczuwać ból w łydkach i cieszymy się, gdy Ronald po kolejnym szalonym zjeździe woła: „Już widać nasz cel. Kto ma ochotę na turyński bratwurst?” Zdecydowanie zasłużyliśmy na ten przysmak!
Osoby szukające większych wyzwań powinny wybrać trasę MTB biegnącą wzdłuż szlaku Rennsteig: Rennsteig MTB Radweg. Oprócz ostrych podjazdów i stromych zjazdów czekają tu również panoramiczne widoki. Ale znajdzie się też coś ekstra dla ambitnych rowerzystów.
Zdjęcie tytułowe: ©Udo Bernhart (CMR), Thüringer Tourismus GmbH
Dostępność
Podobał się wam ten artykuł?
To też może was zainteresować:




