To będzie najlepszy wybór! Niezależnie od tego, czy szukasz spokoju w naturze, miejskiego zgiełku, chcesz spędzić urlop z rodziną, marzysz o kempingu na zielonej trawie, historycznej przygodzie czy też tradycyjnym leniuchowaniu. W Turyngii znajdziesz najlepsze lokalizacje, idealnie dostosowane do potrzeb każdej osoby.
Gotycka scena dla średniowiecznych prominentów
Muzeum Św. Marii i Miejsce Pamięci Müntzera
Imponująca sylwetka Kościoła Mariackiego wznosi się dumnie pośród zabytkowych kamienic starówki Mühlhausen. To druga co do wielkości świątynia w Turyngii i największy pięcionawowy kościół w całym kraju związkowym. Dziś ten zdesakralizowany gmach jako Muzeum Św. Marii służy do pokazywania różnych wystaw, a także jako miejsce pamięci poświęcone Müntzerowi. Budowa tego gotyckiego arcydzieła rozpoczęła się w XIV wieku. Wykorzystano do niej trawertyn – jasny lokalny wapień, wydobywany częściowo w samym Mühlhausen. W architekturze bez trudu można dostrzec wpływy francuskiego budownictwa katedralnego, choć w dolnej części jednej z wież wciąż widać ślady sztuki romańskiej.
Urodzinowy prezent dla wszystkich
Wewnątrz Muzeum Św. Marii zachwycają przede wszystkim witraże. Niektóre pochodzą jeszcze z XIV wieku, inne są owocem wielkiej zbiórki funduszy z 1887 roku, zorganizowanej z okazji 90. urodzin króla Prus i cesarza niemieckiego, Wilhelma I. Wrażenie na zwiedzających robi też istniejący od XVII wieku drogocenny Ołtarz Mariacki.
Prominentny patronat nad eksponatami aktualnej wystawy czasowej
Muzeum Św. Marii w głównej części dawnego kościoła najlepiej zwiedzać niespiesznie, na własną rękę. Obecnie można tu podziwiać wystawę specjalną, obejmującą ponad 60 obiektów późnośredniowiecznej sztuki z Turyngii, Saksonii i Frankonii – wszystkie wypożyczone od fundacji Klassik Stiftung Weimar. Wystawa pokazuje niezwykłe ołtarze, rzeźby i kolorowe witraże z wizerunkami Chrystusa, Marii oraz innych chrześcijańskich świętych. Typowe dla epoki są pojawiające się w wielu miejscach kompozycji obrazu postaci jednorożców i smoków. Jeśli podczas zwiedzania poczujemy tu coś szczególnego, może to być podszept intuicji, że sam wielki poeta i polityk Johann Wolfgang von Goethe jako jeden z pierwszych dostrzegł materialną i ideową wartość tych dzieł, a także był współtwórcą kolekcji. Ciekawość wzbudzają też gabloty z „barwnikami średniowiecza” – można zobaczyć składniki dawnych farb w przezroczystych pojemnikach i poznać ich zdumiewające historie.
MAŁY LEKSYKON BARW
Z życia Thomasa Müntzera
Duch teologa Thomasa Müntzera, który mieszkał też naprzeciwko kościoła, jest w tej budowli wciąż wyczuwalny. To tutaj w XVI wieku grzmiał z ambony, domagając się większej wolności. Niektóre z jego kazań można nazwać iskrami, które doprowadziły w 1525 roku do bitwy pod Bad Frankenhausen. Dziś jego burzliwy życiorys jest wyświetlany na zabytkowej kamiennej posadzce. W jednej z nisz znajdują się ekspresyjne rzeźby Klausa-Michaela Stephana, przedstawiające radykalnego reformatora zalanego krwią, cierpiącego i wijącego się z bólu... To jedne z najważniejszych dzieł w muzeach Mühlhausen – zachwycają zarówno kunsztem artystycznym, jak i siłą świadectwa historycznego.
Tęczowa flaga
Nie zachował się żaden oryginalny przedmiot należący do Müntzera. W dawnej zakrystii wystawiono jednak różne eksponaty z jego podobizną: medale, kufle do piwa czy banknoty. Wszystkie opierają się na wyobrażeniu o jego wyglądzie, gdyż nie istnieje żaden autentyczny portret teologa. W czasach NRD Müntzera otaczano niemal czcią, co widać na przykładach pokazanych tu również prac ówczesnych artystów. Przy wejściu trudno nie zauważyć tęczowej flagi. Pod podobną chorągwią Müntzer poprowadził 15 maja 1525 roku setki powstańców do bitwy pod Bad Frankenhausen. Tęczę, która nagle pojawiła się na niebie, uznał za boskie przyzwolenie na zbrojny opór. Powstańcy ponieśli jednak klęskę – przeżyła zaledwie jedna czwarta z nich. Sam Müntzer został następnie stracony. Dla historyków tamten bunt pozostaje jednym z najbardziej traumatycznych wydarzeń wczesnej nowożytności.
Życie na wieży
Warto też wybrać się do zupełnie innej, ekscytującej części Muzeum Św. Marii. To, co dzisiaj można zobaczyć z tej imponującej kościelnej budowli, ukończono na początku XV wieku – oprócz zachodniej wieży. Dopiero w 1895 roku parafia postanowiła dokończyć jej budowę. Postawiono więc wieżę o wysokości 87 metrów i ten wynik czyni ją najwyższą kościelną wieżą Turyngii. Warto się zdecydować na zwiedzanie z przewodnikiem! Zwiedzanie zaczyna się od wystawy poświęconej budowie wieży. Co ciekawe, każdy kamień oznaczony był indywidualnym, runicznym znakiem danego mistrza kamieniarskiego, co między innymi ułatwiało rozliczanie wypłat. Niektóre z tych symboli przedstawiono graficznie. Można również posłuchać zabawnych anegdot z życia dawnych strażników wieżowych w Mühlhausen. A oprócz tego na ekranie można na żywo zobaczyć, co tam właśnie się dzieje w gnieździe sokołów. Przy odrobinie szczęścia uda się zobaczyć puszyste pisklątka.
W górę przez stulecia aż do „dziury w niebie”
Na poddaszu nad nawą główną panuje kojąca cisza. W nowszych czasach obszar ten wyposażono w drewniane kładki, ponieważ podłoga kryła czasem niespodzianki: w sklepieniu pozostawiano otwory, tzw. „dziury w niebie” i zasłaniano je jedynie drewnianymi pokrywami. Usuwano je dawniej w dni świąt kościelnych, aby wciągać lub opuszczać na linach odpowiednie figury, np. podczas uroczystości Wniebowstąpienia Pańskiego. Piętro niżej znajduje się balkon. Widok, jaki rozpościera się stąd na otoczoną średniowiecznymi murami starówkę, zapiera dech w piersiach. Podziw budzi też mechanizm zegara oraz najstarszy z trzech dzwonów – waży około 5,5 tony i służy wiernie od ponad 530 lat. „Wykonany z brązu, bo ten materiał najlepiej brzmi” – wyjaśnia krótko przewodnik.
Opiekuńcza Maria, demoniczne rzygacze i kamienny cesarz
Zewnętrzna fasada kościoła opowiada własną historię, ściśle związaną z Mühlhausen jako Wolnym Miastem Świętego Cesarstwa Rzymskiego. Aby zaprzysiężenie nowej rady było ważne, potrzebna była obecność władcy. W związku z tym, że cesarz Karol IV, który rządził w latach 1355-1378 i był politycznie mocno zajęty, nie mógł przyjeżdżać tu co roku osobiście, umieszczono go (wraz z małżonką i dworem) w formie rzeźb na balkonie nad południowym portalem. Postacie lekko pochylają się w kierunku wchodzących, co należy rozumieć jako gest cesarskiej zgody. Dawne wejście główne zdobią inne postaci, w tym Maria, patronka kościoła. W 1525 roku, podczas Wojny Chłopskiej, rozwścieczony tłum zniszczył w ślepej furii te rzeźby. Dopiero znacznie później zostały odrestaurowane. Fascynujące i trochę groźne wrażenie robią tzw. rzygacze w kształcie demonów i zwierząt, znajdujące się w górnych, zewnętrznych partiach Kościoła Mariackiego. Symbolizowały one wpływ diabła na świat ziemski lub miały swoim strasznym wyglądem odstraszać złe duchy i inne ciemne moce. Przede wszystkim jednak pełniły funkcję praktyczną: pozwalały wodzie deszczowej swobodnie odpływać z dachu.
Kantata Jana Sebastiana Bacha
Światowej sławy kompozytor i muzyk pracował w Mühlhausen jako organista przez rok. W 1708 roku, mając zaledwie 23 lata, stworzył tu kantatę, która miała uświetnić wybór rady miejskiej. Utwór zatytułowany „Bóg jest moim królem” był jedyną kompozycją Bacha, która za jego życia ukazała się drukiem. Jeśli nie pamiętacie tej porywającej muzyki, możecie jej posłuchać przy specjalnym stanowisku audio tuż obok południowego portalu.
Zdjęcie tytułowe: ©Florian Trykowski, Thüringer Tourismus GmbH
Dostępność
Podobał się wam ten artykuł?
Informacje dla odwiedzających
Oferty
Rekomendacja restauracji
To też może was zainteresować:




