To będzie najlepszy wybór! Niezależnie od tego, czy szukasz spokoju w naturze, miejskiego zgiełku, chcesz spędzić urlop z rodziną, marzysz o kempingu na zielonej trawie, historycznej przygodzie czy też tradycyjnym leniuchowaniu. W Turyngii znajdziesz najlepsze lokalizacje, idealnie dostosowane do potrzeb każdej osoby.
Wyjątkowe skarby
Biblioteka Księżnej Anny Amalii
„W bibliotekach człowiek czuje się jak w obecności wielkiego kapitału, który bezszelestnie przynosi niewyobrażalne odsetki” – te słowa Goethego są tu w szczególnym stopniu na miejscu. A nawiązując do nich, trzeba przyznać, że odsetki z tutejszego kapitału mają wyjątkowo wysoką wartość. Ta ceniona nie tylko przez świat nauki kolekcja łączy w sobie funkcję biblioteki publicznej, fascynującego muzeum, a także ważnego archiwum i instytutu badawczego. Jest przestrzenią, w której przeszłość łączy się z teraźniejszością i przyszłością. Jak mówi dyrektor Reinhard Laube: „Jedni są silnie przywiązani do tradycyjnej książki, innym oferujemy nowoczesną wartość cyfrową”.
Jak widać, podobnie jak w wielu innych miejscach, także i ta biblioteka mierzy się z fundamentalnym pytaniem, co dalej z tradycyjną książką w XXI wieku? Odpowiedzią dyrektora Laubego nie jest jednak alternatywa „książka drukowana albo cyfrowa”, lecz koniunkcja „drukowana i cyfrowa!”. Oprócz ogromnego cyfrowego archiwum, które jest dla każdego dostępne, posiadacze smartfonów mogą zaglądać do cennych rękopisów za pomocą kodów QR. Pomiędzy portretami historycznych postaci znajdziemy mnóstwo nowoczesnych akcentów, jak choćby quiz multimedialny na pierwszym piętrze. Dziewięć pytań, po trzy opcje odpowiedzi – zatem klikamy! Jaka jest najmniejsza książka w zbiorach? Rozwiązanie: porównywalna do ziarnka sezamu! Największa? Mierzy 1,12 metra! Ile woluminów zgromadzono tu łącznie? Bagatela – 1,1 miliona! Przy czym obok głównego tematu kolekcji – historii sztuki i literatury europejskiej z lat 1750–1850 (w tym największy na świecie zbiór dzieł poświęconych Faustowi) – znajdziemy tu też archiwalia muzyczne, mapy, globusy i rekordową kolekcję sztambuchów z lat 1550–1950, zawierającą wpisy Galileusza, Johannesa Keplera i Louisa Spohra. Dyrektor Laube z uśmiechem nazywa je „wczesną formą Facebooka”.
Czerpanie radości czytania wszystkimi zmysłami
Co uderzające, tematyka książek „dotykana” jest tu wszystkimi zmysłami. Z głośników dobiega szelest przewracanych kartek, makieta pozwala na podgląd układu całego kampusu. Uwaga koncentruje się wyraźnie na głównym budynku, pokazanym w 3D wraz z dobudówkami, które powstały po rokokowej przebudowie dawnego zielonego Pałacyku Renesansowego w latach 1760–1766. Jedną z nich jest dobudówka Coudraya, w której właśnie się znajdujemy.
Jeszcze tylko chwila i przed nami Sala Rokokowa! O tym, że wysokie drzwi dzielą nas od cennego wnętrza, dowiadujemy się już od strażnika muzealnego, który uprzejmie wskazuje na skrzynię z filcowymi kapciami do nałożenia na buty. „Trzeba wypolerować podłogę” – żartuje. Rękawiczki? Niepotrzebne. Choć niektóre egzemplarze można zamówić do obejrzenia, w samej sali nie wolno niczego dotykać. Jak zapowiadał dyrektor: to nie jest zwykła czytelnia, lecz „królestwo książek”.
Atmosfera sanktuarium
Słowo „świątynia” również byłoby tu na miejscu. Każdy, kto wchodzi do tej sali z 1766 roku, milknie z wrażenia. To niezwykłe uczucie stać w ciszy pośród dziesiątek tysięcy słów zapisanych w starych księgach. Owalna sala, rozciągająca się na dwie kondygnacje galerii, jest skąpana w świetle. Efekt ten potęgują liczne okna, zaokrąglone regały zdobione płatkowym złotem i zachwycający fresk na suficie. Rokoko w najlepszym wydaniu! Klasyczny styl podkreślają popiersia uczonych i wielkich postaci tamtej epoki: Herdera, Wielanda, Goethego czy Schillera. Z tym ostatnim wiąże się zresztą zabawna anegdota – przez lata sądzono, że przechowywana tu czaszka należy właśnie do tego poety, aż okazało się, że to jednak nie głowa Schillera... Prawdziwy jest za to portret księcia Karola Augusta, mecenasa jednej z pierwszych publicznych bibliotek książęcych w Niemczech. Jeszcze większym zaangażowaniem wykazała się jego matka, księżna Anna Amalia. To, że biblioteka od 1991 roku nosi jej imię, jest więc w pełni zasłużone.
Dla tych, którzy zarezerwują wizytę wcześniej, dostępna jest galeria Vulpiusa na trzecim piętrze. Można tam z bliska obejrzeć wybrane dzieła i/lub podziwiać Salę Rokokową z góry. Wzrok przyciąga jedna nadpalona balustrada – pamiątka po najtragiczniejszym pożarze bibliotecznym w powojennych Niemczech. Ogień zniszczył 2 września 2004 roku ponad 50 000 tomów, dzieła sztuki i fragmenty budynku. To cud, że tysiące woluminów (obejmujące 1,5 miliona stron), które po pożarze były w katastrofalnym stanie, udało się odrestaurować (i prace te nadal trwają).
Zupełnie inny, nowoczesny klimat panuje w centrum studyjnym naprzeciwko. Sercem tego budynku z 2005 roku, nagrodzonego państwową nagrodą architektoniczną Turyngii, jest imponująca sala o nazwie „Bücherkubus”. To również jest prawdziwe królestwo książek. Rokokowe zdobienia zastępują tu wprawdzie surowe linie, ale wygodne fotele zapraszają do czytania i jest jeszcze więcej książek, które tym razem wolno dotykać. To idealne miejsce do pracy badawczej, wykładów i dyskusji, co według dyrektora Laubego jest „wielkim zadaniem bibliotek przyszłości”. Jedno jest pewne, tutaj kapitał wiedzy także procentuje bardzo wysoko.
Doskonałym przewodnikiem może być bezpłatna aplikacja „Weimar+”, oferowana przez Fundację Klassik Stiftung Weimar. Ciekawych opowieści można posłuchać w każdym pomieszczeniu biblioteki (a także w innych zabytkach miasta), a dla tych, którzy wolą czytać – dostępne są transkrypcje tekstów.
Titelbild: ©Jens Hauspurg, Thüringer Tourismus GmbH
Dostępność
Podobał się wam ten artykuł?
Informacje dla odwiedzających
Oferty
Rekomendacja restauracji
To też może was zainteresować:




