To będzie najlepszy wybór! Niezależnie od tego, czy szukasz spokoju w naturze, miejskiego zgiełku, chcesz spędzić urlop z rodziną, marzysz o kempingu na zielonej trawie, historycznej przygodzie czy też tradycyjnym leniuchowaniu. W Turyngii znajdziesz najlepsze lokalizacje, idealnie dostosowane do potrzeb każdej osoby.
Goethe w ogrodniczej gorączce
Różane żywopłoty, grządki szparagów i laboratorium pod gołym niebem
Poeta staje się ogrodnikiem
Mając 26 lat, Goethe przybywa do Weimaru i już pół roku później zapisuje w dzienniku: „objąłem w posiadanie ogród”. Chodzi o „Ogród przy Gwieździe”, należący do dawnego domu winiarzy w parku nad rzeką Ilm. Młody poeta z wielkim entuzjazmem oddaje się pracy na tym jednohektarowym skrawku ziemi. Modna wówczas fascynacja naturą i prostym życiem z dala od dworskiej etykiety miała w Weimarze wielu zwolenników.
Miłość do szlachetnych róż i pachnącego bzu łączyła się u Goethego z jego pasją badawczą i zmysłem praktycznym. Z oddaniem doglądał truskawek, drzew owocowych, zajmował się uprawą szparagów oraz różnych odmian warzyw.
Christiane plewi, pielęgnuje i koresponduje
Nawet po przeprowadzce do bardziej reprezentacyjnego domu przy Frauenplan ogród w parku pozostaje ulubionym miejscem odosobnienia poety i źródłem zaopatrzenia jego dużej kuchni w mieście. Zarówno ogród miejski, jak i ten nad rzeką Ilm były z wielkim sercem pielęgnowane i doglądane przez partnerkę, a później żonę poety, Christiane Vulpius. W licznych listach do Goethego donosiła mu o sukcesach i kłopotach, takich jak choćby plaga żarłocznych ślimaków. Jako że poeta często podróżował lub tygodniami pracował w Jenie, nasiona i plony przesyłano między miastami za pośrednictwem posłańców. Nawet na odległość Goethe wydawał precyzyjne instrukcje, wysyłając sadzonki warzyw z sąsiedniej Jeny do Weimaru.
Na talerzu Goethego
Ogrodowa obfitość znajdowała odzwierciedlenie na stole Goethego, przy którym często zasiadali zaproszeni goście. Liczba domowników, w tym krewni Christiane, a także sześcioro służby, też nie była mała. Należało zadbać o zapasy na zimę i urozmaicony jadłospis: „Potrafi mądrze zmieniać potrawy każdego dnia...” – chwalił Goethe swój „domowy skarb” –„...a gdy tylko latem dojrzewają owoce, ona już myśli o zapasach na zimę”. Ogórki i dynie marynowano, przygotowywano soki, dżemy i musy; kapustę, fasolę i rzepę kiszono, a sałaty i warzywa korzeniowe przechowywano w piwnicach w skrzyniach z piaskiem.
Potrawy często miały wyraźny turyński charakter, ponieważ Christiane pochodziła z tych stron. Bywało jednak i ekskluzywnie – gdy na stół trafiały pracowicie wyhodowane karczochy, egzotyczne specjały z ogrodów książęcych lub towary delikatesowe – od cukiernika czy piekarza.
Różane widoki
Dziś można zwiedzać zarówno ogród Domu Goethego przy Frauenplan, jak i ten w parku nad rzeką Ilm – najlepiej w czasie kwitnienia róż. Rozchodzi się tu zapach kwiatów, które poeta tak kochał, roztacza się widok na owocowe sady. Nierzadko ciekawscy turyści próbują – zazwyczaj zbyt wcześnie – tutejszych winogron lub jabłek. Obecnie dba się o to, aby byliny, róże, zioła i kwiaty były jak najbardziej autentyczne. Szczegółowych informacji o dawnych odmianach dostarczyła badaczom bogata korespondencja poety, jego zapiski i księgi domowe. Po śmierci Goethego dom nie był stale zamieszkiwany, przez co uprawy warzywne zanikły. Gdy domy i ogrody udostępniono jako muzea, przywrócono ich dawną strukturę, choć dawne grządki warzywne pozostały już tylko wspomnieniem.
Podobał się wam ten artykuł?
To też może was zainteresować:




